W poprzednich postach pisałam o rytuałach i uważności w ciągu dnia. Chęć wprowadzenia w życie tego co nowe, również innej niż zwykle postawy, reakcji wobec sytuacji, prawdopodobnie będzie się ścierać się z dotychczasowymi nawykami. W głowie mogą rozgadać się głosiki naszych wewnętrznych doradców: szkoda czasu, lepiej zrobić coś efektywnego, po co to, jaki to ma sens… i mnóstwo innych.
Jak pomóc sobie w tym starciu?
Naszym orężem staną się świadomość i uważność. Język iście wojenny wplata się w post, a mi o pokojowe metody chodzi… A mianowicie chcę pokazać narzędzie, które będziemy mogli wykorzystać w chwili kiedy wewnętrzny głos będzie mniej współpracujący niż oczekujemy…
Potrzebne są nam zatem dwie wspomniane składowe:
- świadomość, że to może się wydarzać
- i uważność w chwili kiedy się wydarza.
Zauważamy ten moment i z akceptacją przyglądamy mu się. Co dzieje się w naszej głowie, jaki mamy wyraz twarzy, jak reaguje nasze ciało. Już sam fakt zatrzymania się i przyjrzenia sobie będzie łagodzić intensywność napięcia, oporu.
Warto pamiętać, że na naszą postawę wobec nowej aktywności/ sytuacji będzie wpływać m.in. nastawienie. To wcześniejszy stan umysłu, nawyk lub postawa, które mogą oddziaływać na jakość spostrzegania. To samo nastawienie w pewnych okolicznościach będzie mieć potencjał aby podnosić tę jakość, a w innych hamować. Ta historia jest między innymi o tym, że stare sposoby myślenia niekoniecznie są najskuteczniejsze i wspierające w nowych sytuacjach.
Tym samym wyłania się temat na kolejny post. Opowiem w nim o nastawieniu umysłu.
Zapraszam!
Justyna 🍀
