Dla Was też tak uwalniająca jest świadomość, że mamy wybór?
Oj, wiem, to niebezpieczne stwierdzenie, pewnie sporo osób ma ochotę polemizować. 😉
A mi chodzi o to, że wybór to wolność – wolność decydowania o tym jak zareagować w danej sytuacji. Na samą sytuację wpływu często nie mamy. Na reakcję jednak już tak. Chcemy zatem act or react – działać czy reagować? (tak mówił Sokrates w „Sile spokoju” – polecam film lub książkę). Działanie jest twórcze, reagowanie w sposób automatyczny odbiera nam natomiast sprawczość.
Najlepiej na przykładzie… Wyobraźmy sobie, że spotykamy w sklepie wyjątkowo niemiłego sprzedawcę. Wredny, w złym humorze, ledwo odpowiada, a jak już otworzy buzię to lepiej żeby pozostała zamknięta. Jak reagujemy? Widzę dwie możliwości, może ktoś dostrzeże inne?
Nr 1: popadam w irytację i również staję się dla pana sprzedawcy niemiła. Przy okazji ogólny nastrój udziela mi się, wychodzę ze sklepu w gorszym humorze niż byłam przed chwilą.
Nr 2: myślę sobie – mam wybór, więc olewam pana, przy czym nie chodzi o poczucie wyższości, że ja taka jestem fajna, a pan nie. Synonimem tego „olewam” jest właściwie akceptuję, daję sobie swobodę świadomego reagowania, pozostawiając ją również innym. Mam jakiś cel, dla którego jestem w tym sklepie, załatwiam to czego potrzebuję i wychodzę. Mój nastrój pozostaje niezmieniony, a może nawet lepszy jeśli kupiłam coś ładnego. 😉
Uważność w sytuacjach społecznych pozwala nam zadbać o siebie, o nasz dobrostan. Reagowanie na przykład irytacją na irytację innej osoby, daje jej pewien rodzaj władzy nad nami. Jeśli na chwilę spauzujemy z reakcją, może będziemy mieć czas aby przypomnieć sobie tę uwalniającą myśl: Ej, Justyna (podstawić swoje imię), masz wybór, może z niego skorzystasz?
Co Wy na to?
Justyna 🍀
