Słuchałam ostatnio podcastu K3 Dariusza Bugalskiego, który polecam ogromnie. Tym razem mam na myśli konkretny odcinek #84 pt. „Frajda”, z gościem specjalnym – Kasią Stoparczyk (link tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=JtUf_mvay2g ). Rozmowa miała kilka wątków, ale dla mnie dotyczyła człowieczeństwa i dziecka w nas.
Mamy teraz taki rekolekcyjny czas, niezależnie od tego czy wierzymy bardziej, mniej lub wcale, w naszej kulturze, wielkanocna aura po prostu jest. Mnie osobiście skłania do refleksji na temat sensu życia, po co tutaj jesteśmy, co wnosimy. Tak, to pytania duże i wiem, że nie ja jedna je zadaję. Wiem również, że mogą przytłoczyć, więc często niczym Scarlett O’Hara planujemy pomyśleć o nich jutro.
Nie potrafię podać definicji sensu życia, ale mocno podejrzewam, że jest on powiązany z naszym człowieczeństwem, prawdziwością, z tym na ile doceniamy i lubimy samych siebie.
I jak? Doceniamy? Lubimy?
We wspomnianym podcaście mowa jest o wewnętrznym dziecku – swobodnym, naturalnym, bezinteresownym. Można mieć 80 lat i pozostawać dziewczyną, chłopakiem z wesołymi iskierkami w oczach. Im bardziej jesteśmy z tym naszym dzieckiem w zgodnie, tym mocniej lubimy siebie. Uwaga, nie mówię tutaj o zadufaniu, zarozumiałości. Przeciwnie, im więcej dziecka w nas, tym bardziej jesteśmy naturalni, niewymuszeni, niepozorowani (jest jeszcze sporo synonimów, które pasują: https://www.synonimy.pl/synonim/szczery/ ).
Jak zaaranżować spotkanie z naszym dzieckiem? Pani Kasia Stoparczyk zadawała swoim gościom pytanie, które teraz ja zadaję sobie i osobom, które będą czytać post:
„Co by Pan/ Pani powiedział(a) temu małemu chłopcu/ dziewczynce, który w Panu/ Pani jest?”
Miłego spotkania, z pozdrowieniami dla naszych wewnętrznych dzieci!
Justyna 🍀
