Od kilku tygodni moje myśli krążą wokół kwestii mobilizowania się do działania – to może być wykonywanie zadań w pracy i domu, a w kontekście coachingowym mobilizowanie się do tych działań, które mają spowodować ZMIANĘ.
Czym w ogóle jest mobilizacja? I czym różni się od motywacji? Sporo czytałam, szukałam definicji, która w satysfakcjonujący dla mnie sposób wyjaśni na czym polega mobilizacja. Temat łatwy nie jest, a od samego początku, kiedy zaczęłam interesować się coachingiem czuję, że to jest bardzo ważny element poprzedzający samo działanie, które ma wywołać określony efekt, a w konsekwencji prowadzić do pożądanej zmiany (realizacji celu).
Motywacja a mobilizacja
Pewnie to jest subiektywne rozróżnienie, ale ja wiążę motywację z działaniem, tzn., że motywacja wynika z ruchu, podjęcia aktywności. Zauważyłam na przykład u siebie, że motywacja zaczyna nakręcać się kiedy już zaczniemy coś robić i przełamiemy pewien rodzaj oporu, lęku, wynikający z wyjścia ze słynnej strefy komfortu. J Czyli inaczej – działanie pobudza motywację. Lub to samo jeszcze inaczej – motywacja wynika z działania. Powiedzmy, że chcę nauczyć się stać na głowie. Na początek – zadanie może wydawać się trudne. Ale kiedy już zrobię pierwszy krok (mogę iść na jogę, obejrzeć filmiki – kursy na YouTube, itd.) i zacznę praktykować, to będę miała więcej chęci i energii aby uczyć się dalej. A kiedy już tego dokonam, zyskam poczucie spełnienia i sprawczości, które może dalej motywować mnie do podejmowania kolejnych aktywności. I tak dalej… Tak w ogóle, to właśnie o tę sprawczość chodzi w coachingu. Nawet kiedy cel nie będzie w 100% zrealizowany, podjęte działania przynoszące nowe doświadczenia dają nam poczucie mocy, taki wewnętrzny power, że JA SIĘ ODWAŻYŁAM, że JA MOGĘ SAM(A). A zaufanie do samej/ samego siebie dodaje wiary, energii i siły do realizacji kolejnych planów, marzeń…
Powyższy akapit jest a propos motywacji, dla której bazą jest działanie. Ja jednak jestem dociekliwa i chcę wyjaśnić co do podjęcia działania prowadzi. Czyli co je poprzedza. I od czego zależy jego jakość. Wiecie, chodzi o ten moment między chęcią, poczuciem potrzeby, a aktywnością. Moment, w którym czujemy gotowość do… Najlepiej na przykładzie : powiedzmy, że chcę napić się wody. Myślę o tym subtelnym momencie między poczuciem pragnienia a wstaniem z krzesła aby sięgnąć po butelkę wody. O to coś, tę energię, która powoduje, że decyduję się wstać z krzesła aby pójść do kuchni…
Faza mobilizacji w psychologii Gestalt
Z wyjaśnieniem przyszedł kierunek w psychologii, a także filozofia Gestalt, zwłaszcza cykl doświadczania. Jednym z jego elementów jest interesująca mnie faza mobilizacji. Chodzi w niej właśnie o wzrost ładunku energetycznego w organizmie, przygotowującego nasze ciało i mięśnie do działania.[1] To w tym miejscu pojawia się poczucie witalności, wigoru, siły. I w tym punkcie obecność coacha może być bardzo pomocna.
Gestalt wyróżnia trzy warunki sprzyjające mobilizacji: stan gotowości, wspieranie samego siebie i ładowanie energetyczne.
Stan gotowości
Stan gotowości jest związany z nastawieniem się na określone działanie. Można je ćwiczyć poprzez wyobrażanie sobie przyszłej akcji. Sportowcy czy aktorzy, którzy występują na scenie/ arenie, wyobrażają sobie samych siebie w akcji – to jak się czują, jakie ruchy wykonują… Nie jest oczywiście tak, że sama wizualizacja wywoła efekt. Na przykład samo wyobrażanie sobie jak stoję na głowie niewiele mi pomoże, jeśli nie będę trenować. Ale mogę wyobrażać sobie na przykład ten czas, który przeznaczam na ćwiczenia. Moment kiedy wracam do domu, odpoczywam chwilę, po czym przebieram się w strój do jogi, rozkładam na podłodze matę, włączam filmik na YouTube i zaczynam ćwiczyć. W ten sposób mentalnie przygotowuję się do podjęcia działania. A następnie DZIAŁAM. [2]
Wspieranie samego siebie
Wspieranie samego siebie – chodzi o pomoc, jakiej sami sobie udzielamy. Tutaj Gestalt wskazuje na dwa ważne aspekty. Pierwszym z nich jest ugruntowanie czy zakotwiczenie samego siebie (swojego ciała) w otoczeniu. Chodzi o poczucie kontaktu z ziemią. Mocne osadzenie w podłożu, poczucie jego wsparcia, poddanie się sile grawitacji. Drugim jest zakotwiczenie we własnym ciele, czyli przygotowanie odpowiedniej postawy ciała – postawy, która nas wspiera, a nie dołuje. Możemy zrobić doświadczenie: przyjąć postawę niepewną lub zniechęconą: opuścić głowę, zrobić smutną minę, zgarbić się, postać tak chwilę, po czym zacząć iść, utrzymując taką postawę. Jak się czujesz? Jaki ogarnia cię nastój? Jak ci się oddycha? A teraz dla odmiany stań i wyprostuj się, ustaw stopy na szerokość bioder, poczuj równowagę, wygodę tej pozycji, poczuj podłoże. Prostując się wyobrażaj sobie, że wzdłuż kręgosłupa cięgnie się sznur paciorków, aż do podstawy czaszki. Do czubka twojej głowy jest przytwierdzony balon wypełniony helem, który wyciąga twoją głowę do góry, unosząc i rozprostowując sznur paciorków przytwierdzonych do kręgosłupa. Jak teraz czujesz się? W porównaniu z poprzednią pozycją jaka jest teraz Twoja gotowość do zrobienia czegokolwiek?[3]
Ładowanie energetyczne
Ładowanie energetyczne to gromadzenie energii i napędu do działania, odczuwane jako ożywienie, ciepło, promieniowanie i mrowienie. Chodzi o witalność działania, mocno zależną od uaktywniania energii, którą mamy w sobie. Znów najlepiej wykonać doświadczenie. Weź do ręki ołówek lub długopis, wyobraź sobie, że wycofujesz z tej ręki całą energię, krew w kierunku ramienia. Zacznij oddychać szybko i płytko. Zwracaj uwagę na to jak trzyma Ci się ołówek, jaka jest jakość Twojego dotyku, kontaktowania się z ołówkiem. Wiem, kontaktowanie się z ołówkiem brzmi dziwnie, ale mam nadzieję, że rozumiesz o co chodzi. J A teraz chwyć ołówek w inny sposób: zacznij głęboko i wolno oddychać, a ten oddech niech napełni Twoje ramię i dłoń ciepłem i życiem. Jak teraz zmienia się sposób w jaki dotykasz ołówek? Jakie wrażenia temu towarzyszą?[4]
3,2,1 start!
Powyższe trzy akapity krótko wyjaśniają mechanizm mobilizacji, który wpływa na jakość naszego działania. Uwaga,
po takim przygotowaniu musi nastąpić działanie, które rozładuje nagromadzoną
energię i da nam poczucie spełnienia po dobrze wykonanym zadaniu. Jakość
mobilizacji wpływa na jakość działania. Zacząć można od najprostszych
czynności. Kiedy następnym razem poczujesz na przykład pragnienie, wyobraź
sobie samego siebie pijącego ze smakiem pyszną i napełniającą Cię życiem wodę,
podnieś się z fotela i z chęcią, energią idź do kuchni, po czym z całą możliwą
uważnością, rozkoszą chwyć napełnioną szklankę wody i z przyjemnością wypij ją,
ciesząc się z każdego łyku. Zmiany zaczynają się od mikroskopijnych kroczków,
może warto zacząć od zaraz? Trzy, dwa,
jeden, START!
[1] J.I. Kepner, Ciało w procesie psychoterapii Gestalt, Warszawa 1991, s. 152.
[2] Ibidem, s. 146.
[3] Ibidem, s. 147.
[4] Ibidem, s. 150.
